2008-07-10 23:10:15 >> ![]() HardBass
Moj kolejny debiut organizatorski.. - 29go marca mial byc HardBass w Holandii. Planowanie zaczelo sie dosc dawno. Ja bilet kupilam jak zaczela sie sprzedaz. Bylo paru chetnych na wyjazd jak wczesniej reklamowalam temat. Jak przyszlo co do czego, to chetnych bylo mniej. Full czasu stracilam na szukanie, pisanie do ludzi, na forach, na szukanie transportu (busa).. Ostatecznie byly 2 pewne osoby (kupilam im biley za swoja kase..), z ktorych jedna ulegla wypadkowi i dzien przed impreza udalo sie cudem znalezc zastepstwo.. Na allegro znalazlam kolesia ktory zgodzil sie zawiezc nas tam za tysiaka, wiec znosnie calkiem :) No i problemy sie zaczely wieczorem kiedy spytalam kierowce czy moglby zgarnac po drodze do poznania jednego z kolesi bo mieszkal w okolicach gdzie kierowca (Nysa - masakrycznie daleko:/) I oczywiscie za dodatkowa oplata. Kierowca powiedzial tylko, ze to mu troche by pokomplikowalo plany ale mial przeliczyc i dac znac. Wyjazd mial byc bardzo rano z POzka (ok 5-6tej) Wiec ci kolesie musieli w nocy w okolicach 24 wyjezdzac pociagiem.. A kierowca sie nie odzywal wogole, nie odpowiadal, na maile, eski i telefony.. wylaczyl koma wieczorem kolo 20tej :( i juz byla nerwowka. Okropne uczucie nei wiedziec na czym sie stoi i miec na sumieniu 2 imprezowiczow ktorych sie zaangazowalo.. Ale po wspolnych rozmowach ustalilismy ze ryzykujemy - moze kierowca poszedl spac i wylaczyl koma. Ja nawet myslalam ze moze cos sie stalo. No nie wiem. Nie chcialam sie domyslac niczego bo im wiecej zastanawiania tym gorzej. Rano tez mail wylaczonego koma. POjechalam na ten peron spotkac Patryka (on przyjechal z Wawki), ktory i tak juz sporo czekal na dworcu. A jeszcze na poczatku podbilam do innego kolesia myslac ze to Patryk i zaczelam cos nawijac LOL jaka zgacha jak sie okazalo ze to nie on :P POtem jak juz sie znalezlismy, czekalismy na 3go.. juz z przekonaniem ze kierowca nie dojedzie.. :( Wypytywalismy o pociagi nawet do NL ale jak uslyszelismy cene to piorka opadly :/ Zalamka jak nie wiem - totalna dezorientacja i taki zonk... Pojechalismy do mnie do chaty i probowalismy jeszcze desperacko szukac czegos na necie (transportu). Ale wszystko bylo albo za pozno albo holernie za drogo.. jechac busem za 2 kola w 3 osoby to przegiecie. Tata przyszedl nawet i probowal pomoc.. mowil ze nawet myslal zeby moze jednak nas zawiezc.. (bo duuuzo wczesniej przedstawialam mu sprawe, chcac zeby z nami pojechal, obcykalam trasy, stacje i warunki, chcialam wynajac pokoj w hotelu itd ale w koncu sienie zgodzil, bo bylo duzo spraw przeciw - brak przegladu waznego, niezmienione opony zimowe, jego zdrowie wzglednie.. i inne) ale w koncu tak trzezwiej patrzac i tak juz bylo za pozno bo ani GPS ani mapy dokladnej itp.. no i racja - tyle ze wczesniej jakby sie to zalatwilo, to nie byloby problemu. Stwierdzil, ze mu nas zal.. W koncu jeden chlopak juz pojechal (sprawdzilam mu tramwaj i pociag) bo stwierdzil ze nie ma co czekac, a juz raczej nie bylo szans.. tata tez jeszcze dzwonil do swojego znajomego taksowkarza (ale cena to przegiecie), potem szukal czegos w necie i.. znalazl - no to nutka optymizmu, ja z radocha dzwonie i.. tez sie okazalo ze min 2000 zl koles chcial :( Wiec ta opcja juz odpadla.. jeszcze od DZagus dostalam nr do Anety ktora moglaby moze cos pomoc. Dzwonilam ale niestety.. Takze podsumowujac full kasy w plecy, nie mowiac o wscieklosci przez stracona impreze.. 2 dni mialam dola i na kazda mysl mnie nosilo. w czasie trwania imprezy to juz wogole .. -jak sobie myslalam ze mialam tam byc :( Jedyny pozytyw to ci ludzie ktorych przez to poznalam.. na prawde w porzadku. Ten Patryk z Wawki taki w porzadku i na luzie, wesoly koles, sporo gadalismy na gg przed wyjazdem, pomagal mi i wogole.. Potem Norbert (co mial wypadek i nie pojechal - smialam sie ze wiedzial co robi :P) dzwonil do mnie pare razy, gadalismy godzinami hehe - na poziomie, dosc dobrze ustawiony czlowiek. Po tym niewypalonym wyjezdzie tez mnie wspieral na duchu ;) Nastepnie ta Aneta - wzielam od niej nr gg dzwonila do mnie pare razy i tez sobie pogadalysmy - szok ze dziewczyny potrafia byc takie ok :) no i wielu innych.. w czasie organizaji imprezowych zostawialam sobie kontakty na gg zeby potem przy okazji wykorzystac. Lekkiego szoku doznalam jak potem ten pieprzony kierowca sie odezwal na maila i mnie oskarzac o jakies wyludzenia (bo go postraszylam policja i ze ma mi oddac stracona kase) A potem od slowa do slowa wyszlo na to, ze jak mu wyslalam eske to on odpisal na ten nr z ktorego wysylalam .. a ze wysylalam z neta, to nie doszlo :( jak azalamka.. takie pieprzone nieporozumienie :/ jakbym chociaz nawet ten dzien wczesniej wiedziala ze on nie pojedzie (bo stwierdzil ze wlasnie mi to napisal w tej esce co nie doszla), to na pewno by sie jeszcze cos wykombinowalo z transportem. Wiec mu pojechalam ze takie sprawy jak zerwanie umowy zalatwia sie dla pewnosci w rozmowie a nie przez eski bo to niepowazne. On przyznal mi racje i powiedzial ze po przyjezdzie skads tam przemysli sprawe chociazby dla spokoju wlasnego sumienia i moze odda czesc kasy. No i frajer tchorz juz sie wiecej nie odezwal.. chociaz pisalam do niego :/ skomentuj (0) |
|
|||||||